Nie znamy jego przeszłości, ale po jego zachowaniu możemy stwierdzić, że miał ciężkie życie
Jeszcze niedawno psiak chował się w kąt lub do budy, jak najdalej tylko mógł, by nikt go nie widział. Smycz i spacery były dla niego czymś strasznym, a obecność człowieka – przerażała go.
Perszing od jakiegoś czasu zaczął się do nas otwierać. Na pierwszy spacer wyruszył ze swoją wspaniałą opiekunką, która poświęciła mu najwięcej czasu. Zaufał jej i za bramą schroniska nie było wielkiej paniki
Szukamy mu domu bez małych dzieci, z psiakami świetnie się dogada. Domu, w którym zazna spokoju i bezpieczeństwa. Wierzymy, że uda mu się wyruszyć w podróż po lepsze życie