Alt nie trafił do nas z ulicy. Miał dom, miał swojego człowieka. Kogoś, kto był całym jego światem. Ale los bywa okrutny – jego opiekun odszedł, a Alt razem z innymi kotami został nagle sam…
Z dnia na dzień wszystko, co znał, zniknęło. Zostały tylko puste kąty, tęsknota i cicha nadzieja, że jeszcze ktoś go pokocha.
To cudowny, spokojny kocur – wykastrowany, zaczipowany i z książeczką zdrowia. Gotowy, by znów być czyjś.
W jego oczach widać tęsknotę za bliskością. On nie prosi o wiele – tylko o miejsce na Twojej kanapie i ciepło Twojej dłoni.