Grudzień rozpoczyna najcięższy dla nas okres w roku. A ten grudzień był wyjątkowo ciężki.
Z niecierpliwością czekaliśmy na wynik głosowania z Sejmie, nad odrzuceniem weta Prezydenta w tzw. „Ustawie łańcuchowej”. Wraz z innymi organizacjami walczącymi w imieniu zwierząt, zorganizowaliśmy manifestację, która przeszła ulicami Warszawy. Tysiące zaangażowanych, gorących serc, setki banerów apelujących do posłów, aby wstawili się za zwierzętami. Niestety nie udało się, ale walczymy dalej.
W grudniu też wkroczyła do nas zima a wraz z nią niskie temperatury i śnieg.
Zakończenie roku to tradycyjnie Sylwester. Jak co roku hucznie obchodzony przez naszych krajan. Miłośników strzelania z głośnych petard z ujemnym poziomem empatii dla zwierząt znów nie zabrakło. Na nic coroczne apele z prośbą o rezygnację z tego typu witania nowego roku, na nic tysiące zwierzęcych ofiar, których serca nie dały rady. Stres związany z wystrzałami i nagłymi rozbłyskami, często dezorientuje zwierzęta, które uciekając wpadają pod auta ponosząc śmierć.
Grudzień był też kolejnym miesiącem, podczas którego odebrane zostały kolejne, cierpiące psy.
Starsza drobna Janeczka, wyziębiona, schorowana, głodna, odrzucona przez właściciela Andzia, która była bo była, Pongo, pro ludzki młodzieniec, aż za pro ludzki… Trzymane na uwięzi, ukryte przed światem jak niepotrzebne, stare rzeczy. Skazane na nieludzkie warunki, bez wody i jedzenia, bez kontaktu z człowiekiem. Psy o których można powiedzieć, że są 3x na nie: „Nie lubię, nie leczę, nie chcę!”
Zdumiewające jest to, że dopiero kontrola inspektorów, przypomina właścicielom, że mają zwierzę, do tego momentu są częścią „wystroju podwórka”. Bo kto to widział mieć chatę i nie mieć psa na łańcuchu! Gdzieniegdzie to już tradycja rodzinna, pielęgnowana od pokoleń, mająca na celu upodlenie zwierzęcia do granic możliwości, uzależnienie go od siebie i pozostawienie samemu sobie: „w głodzie, chorobie póki śmierć nas nie rozłączy”, parafrazując rotę przysięgi małżeńskiej.
I nie, nie jest to śmieszne, to tragiczny obraz psów łańcuchowych, to obraz części naszego społeczeństwa, to obraz ludzi których nieraz każdy mija na ulicy, spotyka w sklepie, na spacerze.
Szkoda tylko, że świat się zmienia , a wiele osób wciąż pozostaje bez ludzkich uczuć.
Widzisz cierpiące zwierzę? Powiadom nas lub najbliższą organizacje ochrony zwierząt albo policje.
Kontakt do nas 517 274 947 lub biuro@otoz.pl
Prosimy, pomóż nam ratować kolejne zwierzęta:
OTOZ Animals
nr konta: PKO BP 55 1020 1853 0000 9902 0069 5668
Tytułem: na leczenie i utrzymanie Andzi, Janeczki i Pongo.
BLIK: 517 274 947
Paypal : paypal@otoz.pl
Dziękujemy wszystkim darczyńcom!












